Strona:Selma Lagerlöf - Królowe Kungachelli.pdf/103

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


za królewną ze wschodu? O mnie nie ułożył pieśni, która rozeszłaby się po całym kraju!
Biedni włościanie, jak piorunem rażeni, słyszeli, jak mówiła, zwracając się do swej świty:
— Ach, dworzanie kochani, dobre damy, odprowadźcie mnie z powrotem do domu! Zlitujcie się nade mną, wierni słudzy ojca mojego! Nie oddawajcie mnie królowi Magnusowi! Słyszeliście piosenkę? On nie o mnie myśli. Usycha z tęsknoty za jakąś piękną królewną!
W tej samej chwili usłyszała królewna, jak tłumy ludu, które stały wdłuż drogi, oczekując jej przejazdu, wykrzyknęli donośnie:
— Niech żyje Zwiastunka Pokoju!
Sama zaś skarżyła się i prosiła dalej:
— Kochani dworzanie i szlachetne damy, odprowadźcie mnie do domu! Czy nie słyszeliście piosenki? Grzeszymy przeciw królowi! Nie chcę się narzucać na królowę! Pragnę tylko wrócić do domu!
Ludzie, stojący na brzegach rzeki, krzyczeli bez przerwy:
— Zwiastunka Pokoju! Zwiastunka Pokoju!
Wtedy księżniczka zacisnęła uszy rękami. Zawróciła konia i okrzykami popędzała go naprzód.
— Ach, niechaj lud zamilknie! — wołała. — Nazywają mnie Zwiastunką Pokoju, lecz pokój trwać będzie, nawet jeśli nie przyjadę! Król Magnus nie wypowie wojny z tego powodu. Ucieszy się tylko, że wracam do domu.
Tłoczący się przy drodze ludzie nie uspakajali