Strona:Selma Lagerlöf - Cmentarna lilja.djvu/46

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Czy mamy na to? a ile to kosztowały jej suknie? on wciąż się obawiał jej skrzywdzić, a często ona więcej dostawała od innych.
— Pani zapewnie odda Grecie jej batystową suknię?
— Tak, trzeba będzie przerobić dla Grety, a może sobie wezmę.
— Nie wielkie dziedzictwo zostało po tej żebraczce.
— Nie spodziewał się nikt dziedzictwa, żeby choć dobre wspomnienie zostało.
Dalekarlijczyk zdjął worek z pleców i postawił go pod oknem, obejrzał się przezornie, czy psa lub kota niema w pobliżu, — i jął powoli rozwiązywać rzemyki worka.
— Nie otwieraj worka, rzekła do niego szorstko Liza, dziś niedziela, nic dziś nie kupiemy.
Nie zwracając więcej uwagi na przekupnia zwróciła się znów do gospodyni. Należy korzystać z okazji przypodobania się, może się opłaci.
— I dla dzieci ona dobrą nie była, w pokoju dziecinnym zawsze tylko płacz i skargi słychać było.
— Była dla nich taką, jaką i dla matki, chociaż dzieci teraz po niej płaczą.
— Bo nie rozumieją swego dobra, a zobaczy pani, że po upływie miesiąca przestaną ją wspominać.
Gwałtowne szlochanie przerwało rozmowę zacnych dusz. Dalekarlijczyk podniósł pokrywę