Strona:Rusini (Abgarowicz).djvu/275

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Po śniadaniu generał, dwóch pułkowników i ten młodszy oficer, który był generalskim adjutantem, zabrali się razem z Milnerami, powsiadali na konie i pojechali w górę rzeki ku mandatorskiemu dworowi. Ja z trzema huzarami włożyliśmy skrzynkę żelazną na jucznego konia i pociągnęliśmy tuż za nimi.
Milnerowa jechała z generałem przodem, uśmiechała się ciągle do niego i coś rozmawiali po węgiersku, czego zrozumieć nie mogłem. Śmiech ich tylko ciągle do moich uszu dochodził.
Ślicznie bo szelma wyglądała na tym białym arabskim ogierze; węgierskiemu dowódcy aż oczy do niej z głowy wyskakiwały.
Kornyła z puszkarami Milner zostawił w Żabiu i kazał ludziom rozejść się wzdłuż rzeki, gdzie tylko huzary stali, a to dla pomocy wojsku w rozkwaterowaniu się i zgromadzeniu zapasów.
Kiedy dojechaliśmy do karczmy w Jaworniku i potrzeba było zawracać na płaj górski, po którym już trudno koniem przejechać, dowódca węgierski pierwszy zsiadł z konia i podał rękę Milnerowej, ażeby ją pod górę prowadzić; my za nim pozsiadaliśmy z koni. Jeden huzar i przygotowani huculi odebrali konie i odprowadzili je do stajni przy karczmie, a ja, wziąwszy skrzynkę ciężką na plecy, wraz z dwoma pozostałymi huzarami poszliśmy za państwem do góry.
W dworcu czekała nas uczta nielada.
Milnerowa nocą sprowadziła kucharza od pana z Krzyworówni i kazała mu gotować, co jest na świecie najlepszego. Wina powydobywała z piwnicy co starsze a doskonalsze, jakieś takie zamszone butelki, że szkła żadne okoby na nich nie dojrzało.
Gdy weszli na podwórze, najsamprzód dowódca zapytał o skrzynkę, a kiedy mu pokazałem, że ją przyniosłem na plecach, wyjął z kieszeni dwa dukaty i dał mi je, mówiąc coś do tego białego oficera. Ten mi zaraz powtórzył, że jenerał pyta: — Czybym nie chciał do huzarów przystać, bo byłby ze mnie dzielny wojak?