Strona:Rudyard Kipling - Zwodne światło.djvu/176

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Maisie wstrząsnęła główką, na dowód, że nie zgodziłaby się nigdy na podobną przysługę. Heldar ciągnął dalej:
— Po tem zaś, co powiedziałaś, widzę, że jesteś na najfałszywszej drodze. Nie ona wiedzie do powodzenia. Nie zdobywa się laurów trwałych przez poświęcenie innych ludzi dla naszych celów osobistych. Nie! Jeżeli chcesz pójść na wyżyny, musisz zacząć od zaparcia się własnej istoty, od zapomnienia o sobie. Nie wolno ci dogadzać próżności swej, nie wolno być zadowoloną z wykonanego dzieła. Jedyna chwila radości dla artysty to owa błyskawica, w której pomysł skrystalizowany już staje przed oczami jego ducha.
— Jak to można wierzyć w takie rzeczy?
— Nie jest to kwestya wiary, lecz prawo niezbite. Wolno ci przyjąć je lub odrzucić, skutków jego wszakże nigdy nie unikniesz. Ilekroć przestaję mu być posłusznym, tyle razy bierze pomstę, wyciskając piętno niedołęstwa na mej pracy. Wogóle biorąc, pamiętaj, iż cztery piąte dzieł naszych to zawsze rzeczy złe i nieudane, bez względu na okoliczności, w jakich powstają. Ta reszta jednak, która nam się powiedzie, zasługuje, aby dla niej największy trud ponosić.