Strona:Rudyard Kipling - Zwodne światło.djvu/160

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— A dasz mi poznać, gdy uciążliwem ci będzie?
— Tak sądzę.
— Dziękuję ci, dziękuję; proszę zaś o cierpliwość, o przebaczenie. Człowiek zakochany zawsze nudnym i uciążliwym się staje. Wszak wiesz o tem?
Maisie nie uznała za stosowne odpowiedzieć. Malarz więc musiał powtórzyć pytanie.
— Nie ty pierwszy stawiasz mię w podobnem położeniu. Byli i inni, a co najgorsza, zjawiają się oni wtedy właśnie, gdy rozpocząwszy poważną jakąś pracę, chciałabym ześrodkować na niej wszystkie siły i całą uwagę. Przeszkadzali mi tylko w robocie, żądając, abym słuchała ich zaklęć i wyznań.
— Słuchałaś niemniej?
— Z początku. Drażniło mnie tylko, że mają pretensyę do rzeczy niemożliwej, bo do wzajemności. Tymczasem, aby mi się przypodobać, próbowali trafiać w najsłabszą stronę i chwalili me obrazy. Zwiedziona pozorami szczerości, brałam to na seryo, powtarzałam zdania ich Kami’emu, aż raz... nigdy tego nie zapomnę... Kami śmiechem wprost wybuchnął.
— Nie lubisz, aby się z ciebie śmiano?
— Nie znoszę, nienawidzę! Nie mam sama zwyczaju szydzić z nikogo, chyba z parta-