Strona:Rudyard Kipling - Zwodne światło.djvu/136

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w tygodniu, lecz niemniej coraz wyraźniejsze przybierała cechy. Maisie nauczyła się polegać na nim; przywykła żądać jego rady we wszystkiem — od opakowania wysyłanego obrazu aż do naprawy dymiącego kominka.
Rudowłosa za to nigdy i w niczem o zdanie jego nie pytała Z drugiej wszakże strony, nie protestowała przeciw jego obecności, trawiąc czas na bacznem przyglądaniu się rysom gościa.
Heldar odkrył tymczasem, iż przypuszczenia jego były prawdziwe, że pożywienie niewiele zajmowało czasu obu malarkom. Posiłek dorywczy, nieregularnie podawany, składał się najczęściej z herbaty, pikli i biszkoptów. Dziewczęta wybierały się zawsze na targ, miały porobić większe gospodarskie sprawunki, ale tymczasem żyły przez całe tygodnie jak ptaszęta, manną bożą nieledwie, przy pomocy najemnicy tylko, która na krótko się pojawiała. Dochody bowiem Maisie szły całe na modele; impresyonistka zaś poświęcała wszystko na przybory, o tyle wytworne, o ile pospolitą była jej praca.
Nauczony własnem doświadczeniem, drogo za przybyciem do Londynu nabytem, Dick ostrzegł ukochaną, iż takie głodzenie się doprowadza do upadku ducha, do gorszego od