Strona:Rudyard Kipling - O człowieku, który chciał być królem.djvu/73

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Bez błogosławieństwa bożego.

Przed wiosną mą jesieni zżąłem plon
I pola me przed czasem bieli szron;
Bólom mym z tajni rok się musiał zdać.
Każda ma pora drży od chorych tchnień,
Misterjum życia w śmierci wchodzi cień,
I ja zmierzch widzę tam, gdzie drugi dzień,
Zbyt mądry w tem, czegobym nie miał znać.
Gorzkie Wody.

— A jeśli to będzie dziewczynka?
— Panie mego życia — to nie może być. Modliłam się przez tyle nocy i tak często składałam dary w kaplicy Szejka Badla, że jestem pewna, że Bóg da nam syna — chłopca, który wyrośnie na pięknego mężczyznę. Myśl o tem i bądź szczęśliwy. Matka moja będzie jego matką, póki nie wstanę, a mułła z meczetu Pałłan dokona obrzezania — daj Boże, aby on przyszedł na świat w szczęśliwą godzinę! — a potem, potem ty już nigdy nie odwrócisz się odemnie, swej niewolnicy.