Strona:Rudyard Kipling - O człowieku, który chciał być królem.djvu/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mieli trzydziestego trzeciego i czwartego. Jest to okolica górzysta i kobiety mają być w tamtych stronach bardzo piękne.
— Nie, toby znowu było wbrew umowie! — zaprotestował Carnehan. — Powiedziano wyraźnie, Dan: — Ani kobiety, ani trunków.
— Oto wszystko, co o tym kraju wiemy, wyjąwszy to, że nikt tam jeszcze nie był i że tubylcy wojują ze sobą. A tam, gdzie się biją, człowiek, który umie musztrować żołnierzy, zawsze może zostać królem. Pójdziemy w tamte strony i jeśli znajdziemy jakiego króla, powiemy mu: — Chce pan pobić nieprzyjaciół? — i pokażemy mu, jak się musztruje żołnierzy, a to umiemy lepiej, niż wszystko inne. A potem obalimy tego króla, zasiądziemy na jego tronie i założymy dy — na — stję.
— Zanim zdołacie oddalić się na pięćdziesiąt mil od granicy, porąbią was na kawałki — odpowiedziałem. — Żeby się tam dostać, trzeba przejść przez Afganistan. Jest to jedna masa gór, wirchów i lodowców, i ani jeden Anglik jeszcze tamtędy się nie przedarł. Lud tam mieszka nadzwyczaj dziki i nawet gdyby się wam udało tam dotrzeć, nic nie zrobicie.
— To już wolę — odezwał się Carnehan. — Jeśli nas będziecie uważali za trochę upadłych na głowę, nie obrazimy się. Ale przyślismy