Strona:Rudyard Kipling - Księga dżungli (1931).djvu/55

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Zczasem Mowgli nauczył się także Łowieckiego Wołania Przybyszów, które należało powtarzać głośno, póki nie otrzyma się odpowiedzi — ilekroć wypadnie polować poza obrębem własnego łowiska. Hasło to, w przekładzie na język ludzki, brzmi:
— Pozwólcie mi polować tutaj, bo jestem gło-o-odny!
A odpowiedź jest następująca:
— Poluj-że więc, ale z potrzeby, nie dla przyjemno-o-ści!
Z tego wszystkiego widać, ilu to rzeczy musiał Mowgli nauczyć się na pamięć; nic też dziwnego, że nieraz bardzo go męczyło powtarzanie po sto razy tej samej rzeczy. Ale oto co Bagheerze oświadczył Baloo pewnego dnia, gdy Mowgli dostał w skórę i uciekł z lekcji na wagary:
— Ludzkie szczenię jest ludzkiem szczenięciem, więc powinno nauczyć się wszystkich praw dżungli!
— Ale miejże na uwadze, że on jeszcze młody! — odpowiedziała czarna pantera, która napewnoby na nic rozpieściła Mowgliego, gdyby go powierzono jej opiece. — Jakże ta mała głowina pomieści tyle mądrości?
— Jest-że w puszczy stworzenie tak małe, by nie można go było zabić? O, nie!... Dlatego to uczę go wszystkiego i dlatego biję go, bardzo delikatnie zresztą, ilekroć czegoś zapomni.
— Delikatnie! — mruknęła Bagheera. — Ładne masz pojęcie o delikatności, stary Waliskóro! Do-