Strona:Romuald Minkiewicz - U wiecznych wrót tęsknicy.djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Romuald Minkiewicz - U wiecznych wrót tęsknicy p019.jpg



»Wielkości! komu nazwę twą przydano,
ten tęgich sił odżywia w sobie moce,
i duszą trwa wielekroć powołaną,
świecącą w długie narodowe noce;
więc choć jej świeży grób opłakiwano,
przemoże Śmierć i trumien głaz zdruzgoce;
powstanie z martwych na narodu czele
w nieśmiertelności królować kościele«.


Od słów tych — własnych słów Wyspiańskiego (z poematu Kazimierz Wielki), zwróconych ku Niemu samemu, zacząć mi się godzi.
Bowiem do nikogo z większą słusznością i tak bez zastrzeżeń, w całej pełni, stosowane być nie mogą, jak właśnie
do Niego —
Budziciela, niestrudzonego Dzwonnika dzwonów Zygmuntowych,
do Niego —
Wieszcza, Mocarza spiżowych nieprzebrzmiałych słów,