Strona:Romantyzm a mesjanizm.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Wystąpił problem z korektą tej strony.


21

zuje się bankructwo pozytywizmu. Odwracając się od romantyzmu, pozytywizm na Zachodzie bądź co bądź pozostawał w szrankach życia narodowego, nie zrywał z tradycją, z dotychczasowym rozwo- jem swego naro-du, owszem, jeszcze głębiej sięgał W żródła bytu narodów poszczególnych, niż to robiono kiedykolwiek dotąd. Pozy- tywizm polski (po-d tem mianem rozumiem całą reakcję na roman- tyzm po r. 1863-i1n), odwracając twarzy od romantyzmu, czynił coś więcej, niż tylko zaprzeczał romantycznym hasłom: zrywał bowiem związek z całą dotychczasową. kulturą polską. Od niedawna, co prawda, legitymują się pozytywiści nieśmiało... Staszic-em, ale przy- znawanie się do tej nawet paranteli jest świeżej daty. Naogól pozy- tywizm polski wypowiedział wojnę wszystkiemu, co polskie, i ca- łym frontem zwrócił się na Zachód, gruntownie lekceważąc cały dorobek dotychczasowy polski. Żeby w nim miały być ziarna, wiesz- czące plon obfity Polsce i światu, to ani przez myśl nie przechodzi- ło- żadnemu z pozytywistów.

To polskiego pozytywizmu bląd pierwszy. W związku z nim pozostaje bląd drugi: to zlekceważenie szczytów ducha wogóle: reli gji, sztuki, filozo-fji, nauki (nie stosowanej !), pogarda dla wszy- stkiego, co wyrasta ponad codzienność. Poro-zumiejmy się. Nie w tem rzecz, że byli i wypowiadali się ludzie przeciętni, typu Poła- nie-ckiego, bo, owszem, ludzie tacy być powinni i niezawodnie są pożądańsi od Ploszowskich czy Jelskich („Próchno”), ale że tacy Połanieccy ton nadawali swemu pokoleniu, że oni stali na szczycie, że mogli być uważani za ideał! 1). Doprawdy: „duszy nie po- trzeba, twórczości nie potrzeba, indywidualności i odwagi nie po- trzeba!” 2)

Nad całą tą epoką w Polsce przewiewa nastrój samozachowaw- czy: byle przetrwać, byle przetrzymać, ~- i ani się obejrzano, jak środek stal się celem dla siebie. Jedyna realna tro-ska, to troska o- ro- dzinę własną, bo głośny kult „społeczeństwa" rychło się wypaczył w anti-indywidualizm. Więcej niż kiedy, „es war dafiir gesorgt, dass die Baume nich in den Himmel wachsen” (Goethe) . OdI'ZHICiWSZY Farysa, zatrzymano się aż na Połanieckim; nie widziano, nie umiano dostrzedz ideału ks. Robaka.

Wszystko to znane jest już dziś aż nadto dobrze. Pierwszo- rzędnym dokumentem do oceny tych czasów jest „Wesele”, dalej cala twórczość Kasprowicza, uosabiającego tragedję Prometeusza,

1) Porównaj: St. Tarnowski-_ Historja literatury polskiej, t. VI, cz. II, str. 435: Rodzina Połanieckich - to my wszyscy, jak powinniśmy być”. 2) St. Brzozowski - Legenda Młodej Polski, str. 159.