Strona:Romantyzm a mesjanizm.djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dnostce wiarę we własną autonomiczność, samoistność i samorodność. Zależność własnego rozwoju od rozwoju społeczeństwa dla romantyka nie istnieje; dzieje jego wydają mu się wyrwane z dziejów ogólnych, przedewszystkiem z dziejów narodu własnego, przynależność do którego wydaje się romantykowi przypadkową. Wedle romantyka o przyszłości jego decyduje wyłącznie on sam i logika rozwoju jego świadomości. Świadomość zostaje wyniesiona do szczytu. Nie dość, że jest ona uznana za rzeczywistość, lecz nawet za rzeczywistość jedyną. Romantyk nieskrępowany jej rozwój uznaje za naczelną wartość i cel, zaś rzeczywistość poza nią uważa za materjał dla własnych przeżyć i pomysłów, nie stawiając innego sprawdzianu skuteczności swych wysiłków, jak znów własną swą psychikę.
Pomimo nader częstej i przesadnej apoteozy woli i mocy indywidualnej, romantyzm w gruncie rzeczy woli nie kształci i nie utwierdza, gdyż zerwawszy most pomiędzy jednostką a społecznością, przeciwstawiwszy jedną drugiej, tem samem zabija wolę, wolę jako zdolność czynu i zamyka jej dostęp do życia. Czyn bowiem wolny — to twórczość; twórczość — to opanowywanie rzeczywistości, zarówno zewnętrznej, jak i wewnętrznej; przetwarzanie tych rzeczywistości, ich nadbudowa. Twórczość — to nawiązywanie nici z otoczeniem, stapianie się z niem, wrastanie w nie, asymilacja; asymilacja dwojaka: od otoczenia do jednostki, i od jednostki do otoczenia. Twórczość — to miłość. Romantyk, nie liczący się z rzeczywistością poza nim, pragnący narzucić społeczności siebie takim, jakim jest — tem samem zgóry skazuje siebie na niepowodzenie, przynajmniej w ramach danej rzeczywistości. Nie odmawiając prometeizmowi prawa do tytułu siły, (bo wszak wszystko, co istnieje, wywiera pewne stałe skutki!) należy mu jednak zaprzeczyć prawa do uznawania się za siłę społeczną, czy też czynnik wychowawczy, bo wychowywać, to znaczy zaczynać od tego, co jest i dopiero powoli wznosić do ideału przy uwzględnianiu i poszanowaniu wolności i godności wychowanków. Tak nas wychowuje Chrystus. Wychowawca działa od wewnątrz, romantyk pragnie zzewnątrz „dźwigać, uszczęśliwiać“. Tak postępowali Piotr Wielki, Napoleon... Tragedję ich zrozumiał już św. Paweł i przedstawił ją w owym cudownym 13-ym rozdz. I-go listu do Koryntjan: „Gdybym mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłościbym nie miał...“
Tak więc w myśl tego, cośmy stwierdzili powyżej, widzimy, że romantyzm w swych skutkach zaprzecza sam sobie, „ludzkość