Strona:Romain Rolland - Dusza Zaczarowana I.djvu/37

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zdrości, oraz innem tajnem uczuciem. Wertując tę poufną korespondencję, nie doznała ni razu wyrzutu sumienia z powodu przejęcia tajemnic ojca. Nie wątpiła w swe własne prawo! (Tu rozum nie działał, inna nią władała potęga despotyczna). Przeciwnie, ona to uznała się obrażoną, z przysługującego jej prawa odartą, i to ręką ojca!
Po chwili jednak opanowała się. Na moment dostrzegła, że pretensje jej są potworne. Wzruszyła ramionami. Jakież miała doń prawo? Co mu zawdzięczała? Mocarny głos namiętności powiedział: — „Wszystko! Niema nad czem dyskutować“. — Anetka, porwana bezrozumnym żalem cierpiała z powodu rany, a jednocześnie czuła gorzką radość, że doznała działania owych sił okrutnych, po raz pierwszy wbijających szpony w jej ciało.
Część nocy spędziła na czytaniu, a gdy się wreszcie zdecydowała położyć, widziała pod spuszczonemi powiekami przeraźne wiersze i słowa, od których drżała. Wkońcu jednak poskromił ją zdrowy sen młodości. Legła bez ruchu, rozciągnięta, oddychając głęboko, a sama katastrofa, jaka w niej zaszła, przyniosła jej ulgę widoczną.
Odczytała nazajutrz listy i przez dni kilka nie schodziły jej z myśli. Zdolną była teraz

25