Strona:Romain Rolland - Dusza Zaczarowana I.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


go zabiła, zmuszała go do życia w zaciszu domowego ogniska.
Nic tedy nie mąciło zażyłości, łączącej ojca z córką, i napoły rozbudzone serce Anetki pałało głęboką doń miłością. Liczyła około dwudziestu czterech lat, ale młodszą była nad wiek, bowiem nie odczuwała przymusu pośpiechu. Jak wszyscy, mający długą przyszłość przed sobą, odczuwający tętnienie głębokich nurtów życia, żyła wśród ciągłego czekania na to, co ono przyniesie, nie licząc się z poszczególnemi faktami.
Odziedziczyła duszę obojga rodziców, od ojca biorąc rysy twarzy i ujmujący uśmiech, obiecujący więcej niźli chciała dać, a że była czystą, dużo więcej, niż byłaby zdolną uczynić, od matki zaś otrzymała pozorny spokój, umiar w zachowaniu i zasady moralne, mimo poglądów nader swobodnych. Owa dwoistość pociągała czarem uwodzicielskim jednej i rezerwą drugiej strony. Trudno było powiedzieć, który z temperamentów miał w niej przewagę. Własna jej natura pozostała dotąd niezbadana, zarówno ona sama, jak ludzie nic o tem nie wiedzieli, że mieścił się w niej świat tajny, nieznany. Była niby Ewa półśniąca w raju, nie uświadamiająca sobie własnych pożądań, bowiem nie zbudziły się, nie będąc potrąconemi. Starczyło wyciągnąć ręce, by ich sięgnąć, ale nie

11