Strona:Respha.pdf/216

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


chotem, z takim wybuchem naraz wskrzeszonej pamięci, że stanąłem zdumiony. A kobieta pochyliła się do niej i pozwalając się jej polizać, rzekła: „To ty“? — Poznały się. Mów-że dalej...
Dobrze. W miarę gdy rosłem wyrastały w polu mojego widzenia i wasze postaci tak wielkie...
Ja już dokończę za ciebie, Neptusiu... Tak wielkie, że niemal przysłoniły ci świat, który w reszcie widzieć zacząłeś w odniesieniu do nas. Nie dziwneż to, że ty — pies — śród psów nie możesz już znaleźć istoty, która by tyle i takie w tobie zajęła miejsce, jak my ludzie. Nas ci odebrać to zgasić ci słońce, które straciłoby swój walor w tobie odkąd w jego promieniach nas byś nie widział. Nie wiem czy mogę w kategorjach ludzkich mówić o twojej miłości, bo ona w nie nie wlezie. To jest za wielkie i inne. My mówimy o miłości, która może przestać być miłością i dla tego obok niej dajemy mnóstwo kategorji takich jak stałość — gdyż może być i niestałość, wierność, gdyż może być i niewierność, przysięga — gdyż może być jej złam anie. W tobie niem a nic zaprzysiężonego, jak niema walorów przybranych. Twoja wierność i miłość, to ty sam; nic o nich nie wiesz bo ty siebie nie widzisz. Jak deszcz wiosenny nie widzi swej dobroci... Nasze zaś miłości, które mogą się zapalać i gasnąć, to błędne chyba ogniki nad bagnem, które zalało wnętrze gdzie