Strona:Respha.pdf/211

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mujących. Przedewszystkiem byli żywi. Sami coś czuli i myśleli, więc rozumieli dziecko i młodzież. Nie frasowali się, iż do młodych umysłów napływają najrozmaitsze kierunki i programy. Czego tam nie było — nihilizm, radykalizm, pozytywizm, ateizm, „narodnaja wola“, socjalizm, komunizm, anarchizm i kierunek bez nazwy, który na tem polegał by uczyć się z zapałem skoro los zdarzył doskonałych przewodników, jak w historji naturalnej, matematyce, historji, literaturze. Pamiętam wykłady świetne, gdzie tryskało życie, zapał, dowcip, satyra. A te różne kierunki... Wiele z nich nie mogło przystać do dziecka polskiego, spotknąwszy się o próg duszy narodowej; żaden nie był prawdą, lecz wszystkie dążeniem do niej. Za to że do czegoś dążyć można było — dzięki ci szkoło! Gdy przypomnę sobie nauczycieli, życie koleżeńskie, którego czaru tu dopiero zaznałem — i całe to miasteczko wołyńskie skąpane w jakiemś szerokiem tchnieniu cudnej dokoła przyrody, — pokłon im oddaję do ziem i...

∗             ∗

Nie wszystko jeszcze w sobie odkopałem... Nie mówiłem naprz. o stosunku moim do zwierząt. W obrazku: „Czyja ona była“?[1] — chciałem poka-

  1. W zbiorku: „Drzewa“.