Strona:Rabindranath Tagore - Pieśni ofiarne.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ukrytych skarbów nie szukają dzieci,
Ani nie wiedzą, jak zarzucać sieci...

Morze wybucha śmiechem: biała piana
Na brzeg się toczy, wciąż rozchychotana.
Fale, śmierć w kółko wynosząc na szranki,
Śpiewają dzieciom długie kołysanki,
Właśnie — jak matka, gdy z jednego wątka
Kołyskę buja swojego dzieciątka.
Morze się bawi z dziećmi: biała piana
Na brzeg się toczy, wciąż rozchychotana.

Na morskiej łasze bezbrzeżnego świata
Zbór wielki dzieci. Burza kołowata
Tam na dalekim niebios firmamencie
Gromami huczy, — w bezdrożnym odmęcie
Statki się kruszą i, jak piórka, trawią, —
Śmierć stąpa falą — a dzieci się bawią —
Na morskiej łasze bezbrzeżnego świata
Zbór wielki dzieci...