Strona:Rabindranath Tagore - Pieśni ofiarne.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


9.

Przyszedł i cicho siadł przy mojem łożu,
Gdy dusza w sennem błądziła przestworzu.
O, jakże twardy to sen niespożycie,
Żem się nie ocknął na Jego przybycie!

Przyszedł, gdy cicha noc zwisła tęsknotą,
A w ręku jasnem trzymał harfę złotą —
I grał — a moje sny, jak obłok biały,
Echami wszystkich tych melodyj drgały.

I tak ubiegły wszystkie moje noce!
I tak goniłem echo, co migoce,
I nie widziałem poprzez ciężkie zwoje
Tego, co tchnieniem maluje sny moje!