Strona:Rabindranath Tagore-Sadhana.djvu/238

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
240
R. TAGORE: SĀDHANĀ

niszadach dobrze rozczytać i ogarnąć całość tych wysiłków, wtedy obok krzyżujących się uczuć podziwu i niesmaku, rodzi się w nas uczucie trzecie. Uczucie czci i pokory wobec ogromnej powagi podjętych trudów, wobec tej nieutulonej żądzy zgłębienia bezdennych tajni duszy i świata, wobec tego ideału żywota człowieczego, w który uwierzyły odtąd całe Indje: że ta ziemia jest nam obczyzną, a życie ludzkie to tylko powrót wygnanej duszy w ojczyste strony. Zajdzie — kto zna drogę. Drugi się błąka bez celu. Tak uczy przypowieść podana w Chāndōgya — up. (6, 14).
A teraz jeszcze jedno pytanie: Czy też to wszystko jest filozofja? Zależy. To pewna, że wyniki tych rozmyślań są nieraz te same, co rezultaty filozofowania na Zachodzie. Więc filozofja. Zwłaszcza, że się na tej podstawie, w naturalny sposób, rozwinęła filozofja indyjska późniejsza, jedyna, poza Europą, godna tej nazwy. Ale sam termin „filozofja“ odpowiada pojęciu europejskiemu, a i to wiemy, że granice jego są bardzo prężne i nieraz się przesuwały w ciągu długich wieków. W językach indyjskich brak nawet odpowiednika tego wyrazu. Podobnie zresztą brak go dla