Strona:Rabindranath Tagore-Sadhana.djvu/219

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dawać książce niniejszej osobną przedmowę wydawało się rzeczą zbędną, skoro dał ją autor od siebie, i taką, jaka mu się dla czytelnika zachodniego zdawała wystarczać. Teraz jednak, kiedy książka już przeczytana i kiedy już czytelnikowi wiadomo, jak się autor, poeta indyjski, patrzy na to życie i jakie wobec spraw jego zajął stanowisko, przyda się może kilka uwag o tem, co też to są owe Upaniszady, o których tak często była mowa na poprzednich stronicach, i jak wygląda stosunek do nich naszego pisarza. Bo to są księgi bardzo stare, a Rabindranath Tagore jest twórcą współczesnym i znającym nawylot najnowsze przejawy myśli ludzkiej. Więc chybaż ich nie powtarzał tak bez żadnej zmiany, w tym duchu, w jakim je ongiś układano? Zobaczymy. Zastrzegam się tylko, że nie będę tu streszczać nauki Upaniszadów,