Strona:Rabindranath Tagore-Poczta.djvu/48

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
(Chwila oczekiwania).
(Zjawia się)
Herold królewski:
Do dziecka chorego tej nocy przyjdzie nasz Pan i król.
Wójt:
On? Największy? Najmiłościwszy? Czyż to być może?
Amal:
O której porze odwiedzi mnie Pan?
Herold:
Wczas drugiej straży król się ukaże, gdy gong zabrzęczy ding dong, ding dong.
(Cisza).
(Pukanie).
Herold:
Wielki, dobry lekarz Dworu świętego.
(Zjawia się)
Lekarz Nadworny:
Otworzyć okna! Drzwi otworzyć! Powietrza! Blasku gwiazd!
Amal:
Wstanę wnet. Będę chodził, biegał. Tak mi dobrze. Jestem lekki jak piórko, podnoszę się, unosi mnie wiatr. Zbliża się król! Zrywajcie kwiaty. On sam jest kwiatem. Wyrasta u swoich stóp.