Strona:R. Henryk Savage - Moja oficjalna żona.djvu/37

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


objąłem spojrzeniem czarodziejkę, rzekomą żonę moją, która mi się wydawała piękniejszą jeszcze, niż kiedykolwiek indziej.
Zrzuciła futro i teraz było widać, iż jej śmigła, urocza postać posiada kształty kobiety dojrzalszej, tak, że gdyby nie niewinność dziecięca oczu, możnaby wiek jej oznaczyć na lat dwadzieścia pięć przynajmniej. Mimo ożywionej paplaniny, opadła na wspaniałe siedzenie jakby znużona, z wyrazem, świadczącym, że czuje się teraz wolną od jakiegoś przymusu, czy wzburzenia, co ja przypisywałem strachowi, jaki przeszła, zanim zdołała przekroczyć granicę.
Tymczasem pułkownik wrócił do tematu pobytu naszego w stolicy.
— Amerykanie ze sfer państwa cieszą się nad Newą wysokiem uznaniem. Sądzę, panie Lenox, że się panu spodoba stolica, a szanownej pani bardziej jeszcze.
— Naprawdę? A dlaczegóż to? — powiedziała.
— Gdyż mamy dużo dziarskich oficerów! — oświadczył, czyniąc czuły grymas. — Dalej bale, zebrania towarzyskie, wycieczki sankami do przeróżnych wysp, nieustanne hołdy, brzęczące ostrogi, lśniące epolety, stanowią raj dla każdej z pań. Widziałem kufry pani i wiem, że przybywa w pełnem uzbrojeniu wojennem.
Wzmianka o kufrach przypomniała mi trudność nową, gdyż miałem wszakże jeden wspólny