Strona:Przybłęda Boży.djvu/343

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Brzmienie rozpyla się, ulatnia i ginie w przestworach, w rozświetleniu, które miało później odezwać się atawistycznie w misteryjnym mroku Parsifala...
Na trzykrotnem „p“ przebrzmiało, otworzyły się wrótnie zaświatów — i oto smyczki cicho i lekko wyskakują z nową, jedenastą metamorfozą Tematu Radości, tym razem zmielonego na prędkie staccatowe ósemki (Allegro ma non tanto, takt 4/4) Męskie głosy przynoszą zupełnie krótki, prosty temat do słów: „Elizejskich córo dróg“. Chwytają go z pośpiechem klarnety, podejmuje sopran w tych samych słowach. Potem z drzewa wysypują się te same jedwabne ósemki naczelnego tematu, a smyczki szybko depczą im po piętach. Drugi temat snuje się dalej w solowych głosach, kończąc zaczętą zwrotkę. Czterogłos prowadzony jest kanonicznie i porwany rosnącą falą chóru, kulminując w słowach „Wszechbraterstwo tam się budzi“ — i raptownie zwolniony, wpada w Poco Adagio, które kończy słodko: „Gdzie twój jasny stoi chram“. Poprzednie tempo wraca, nagłe przygaśnięcie szybkości i z płuc solistów narzuca się wszystkim rozciągnięta, przez nikogo nieoczekiwana, w połowie przetwarzająca swą tonację, wstrząsająco uczuciowa i wymowa kadencja.
Przebrzmiewa w całości na długiej, złożonej fermacie.
Tempo wzmaga się, w cichych i przekornie przedrzeźniających staccatach smyczkowych bierze rozpęd jak do szalonego skoku — — odwagi, odwagi!! — teraz wszystko jest w grze i już — — ! ! —:
Temat Andanta „Uścisk dla was“ strzelił w niebo ekstatyczną racą w rozszalałem Prestissimo — chór bierze go w ramiona i pędzi z nim, gonitwa bez tchu (w basie twarde ostinato g-a-g-fis), rozpasane okrzyki wylatują nad tłum jak błyski, już prawie nie słychać