Strona:Przybłęda Boży.djvu/250

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wczarowane w zasłuchaną duszę wyraża nietylko tytuł, ale i każdy takt dojrzałej, wielkiej i pogodzonej Kantaty, która jest kopciuszkiem programów koncertowych, najniesprawiedliwiej przez nie ignorowanym.
Sonata fortepianowa a-dur (op. 101) prostym i świetlistym szlakiem Allegretto wiedzie poprzez zdecydowane, marszowe Vivace do ciężko falistego Adagio, które czyni wrażenie, jakgdyby wszystko tu powstało poto tylko, aby się ta krótka pieśń podnieść mogła prześpiewnie z łona zbolałego. Harmonje mają tu osobliwe refleksy, ważniejsze od nich samych, a wszystkiego jest wiele i wszystko jest bliskie, bezgraniczne i niepojęte. Po krótkim powrocie tematu pierwszej części otwiera się trelem wyraziste Allegro, dwugłos dziergany zmyślnie i kunsztownie jak brabancka koronka. Zawęźlenia kontrapunktyczne splatają się w obraz, który z przypadkowych motywów składa ornament jedyny.
Na karcie dedykacyjnej tej sonaty czytamy nazwisko baronessy Doroty Ertmann. Jest to „kochana, droga Dorota-Cecylja“, wierna uczenica i przyjaciółka, która od drugiej patronki swojej otrzymała pomazanie muzyczne i była jednym z najrzewniej odczuwających instrumentów muzyki beethovenowskiej. W wiele lat później, gdy Mendelssohn grał w jej obecności Trio b-dur, pod koniec Andante zawołała: „Tego z wrażenia zupełnie grać nie można!“ Mendelssohn opowiada nadto, jak po śmierci jej ostatniego dziecka Beethoven zjawił się u niej po długiem wahaniu i zdołał tylko powiedzieć: „Teraz tonami rozmawiać będziemy“ — i długo grał i grał „i powiedział jej wszystko i nakoniec dał jej ukojenie“, gdy zatamowane łzy nieszczęśliwej matki trysnęły gorącym strumieniem pierwszej ulgi.
Umiał siać wkoło pogodę i pocieszenie, a sam ich tyle potrzebował w tych latach. Walka z bratową