Strona:Przybłęda Boży.djvu/223

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


piękny utwór natury i ducha, ulubienica potęg rzeźbiących człowieka. Wśród stepów węgierskich opala się hartem. W szóstym roku życia wzbudza podziw zagraniem koncertu fortepianowego z orkiestrą. Kształci się w językach, w malarstwie, w muzyce. Rośnie w towarzystwie subtelnej siostry Józefiny i wysoce umuzykalnionego brata Franciszka, pod surowem okiem matki, hrabiny Brunswick. Jest kuzynką Julji Guicciardi, ale typem tamtej najzupełniej przeciwnym. Rozdaje się na wszystkie strony w świadomych czynach dobroci. W latach dzieciństwa stwarza w domu rodzicielskim, w pałacu rodowym Martonvásáar, idealną „republikę społeczną, platońską rzeczpospolitą w minjaturze“. W rozkwicie młodości poznaje Teresa swego mistrza, a jak została jego uczenicą, opowiada w pamiętnikach: powiedziano pani hrabinie, matce, że Beethoven nie zareaguje na zwykłe zaprosiny; lecz jeśli jej ekscelencja pofatyguje się łaskawie na trzecie piętro ciasnych kręconych schodów przy placu św. Piotra i złoży mu wizytę, to ręczyć można za skutek. — „Weszłyśmy, ja z sonatą beethovenowską pod pachą, jak dziewczę idące do szkoły. Nieśmiertelny, kochany Louis van Beethoven był tak uprzejmy i miły jak tylko mógł“. Zaczynają się lekcje: Beethoven przychodzi codziennie, lekcje przeciągają się nieraz do czterech i pięciu godzin.
W tym czasie nawiązała się z nim ta głęboka, serdeczna przyjaźń, która trwała do końca jego życia. Przyjechał do Martonvásáar, przyjęty został do naszej społecznej rzeczypospolitej ludzi wybranych. „Kolisty plac obsadzony był wysokiemi, szlachetnemi lipami; każde drzewo miało imię jednego z członków i nawet w ich nieobecności rozmawialiśmy z ich symbolami, bawiąc się i ucząc z nimi. Bardzo często, na dzieńdobry, pytałam drzewa o to i owo, co wy-