Strona:Przybłęda Boży.djvu/082

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


do powtórzenia całej sonaty.) Książę Lichnowski wyznacza Beethovenowi stałą pensję roczną 600 guldenów i przesyła mu drogocenne włoskie instrumenty kwartetowe. Niechęć do natrętów. Na letnisku w Döbling matka poety Grillparzera wraz z dziećmi sąsiadowała z mieszkaniem Beethovena, który pewnego dnia zdybał ją w czasie swoich ćwiczeń na podsłuchiwaniu pod jego drzwiami; zirytował się i przestał wogóle grać, narażony na ciekawe uszy. — Nowe koncerty i zdobycze. Narodziny Symfonji Drugiej, pierwszych kwartetów, oratorjum Chrystusowego. Pochód wśród laurów i oklasków, od triumfu do triumfu. Ile wzruszeń, ile przeżyć podniosłych, co za przepych doznań i sukcesów! Jaki ten człowiek musiał być szczęśliwy!...

Z rosnącą sławą rosnąca cześć dla „wysokiej, wielkiej sztuki praojca harmonji“ Bacha. Na wieść, że ostatnia córka tego dostojnika żyje w biedzie i że apel do publicznej ofiarności wykazał mizerny rezultat, Beethoven ofiarowuje na jej rzecz dochód z jednego z własnych dzieł.

„Nieco przyjemniej żyję teraz, bo znowu więcej wszedłem w towarzystwo ludzi“ — pisze do Wegelera. „Nie uwierzysz, jak pusto, jak smutno spędziłem życie w ostatnich dwu latach. Jak upiór zjawiał mi się wszędzie mój stępiony słuch i uciekałem od ludzi, mizantropem wydawać się musiałem, a przecież tak nim wcale nie jestem. — Przemiany tej dokonała kochana, czarowna dziewczyna, która mnie miłuje i którą miłuję ja; od dwóch lat jest to pierwszych kilka chwil błogosławionych...“