Strona:Przybłęda Boży.djvu/066

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


głowę stekiem potwornych, czułych wyzwisk. Zacności człowiek, do posług wszelakiego rodzaju nadaje się wybornie.
Drugi: Schuppanzigh, grubas wyzywający ludzki dowcip — pisze się o nim przy winie swawolny fragment „na sola i chór“. Tytuł: „Pochwała grubasa“. I śpiewy takie: „Schuppanzigh to gałgan, gałgan, gałgan... Śpiewamy razem wszyscy, ty jesteś osłów król“. Mówi się do tego pana per „on“.
Po chwili znowu się człowiek otrząsa z tych dziecinnych głupstw i milknie i jest smutny.

„Odwagi! Przy wszystkich słabościach ciała jednak panować ma duch. Dwadzieścia pięć lat — oto już są. Ten rok rozstrzygnąć musi pełnego człowieka“[1]).

Jak jest smutny, o tem mówi w Adagio Sonaty Patetycznej, prosto rzewnem i szukającem wyjścia; sonaty, która jest patetyczną tylko w introdukcji Grave a namiętnie rozlewną w całej pierwszej części (o swoim twórcy rzekła dopiero kilka słów zapowiedzi).

„Ten rok rozstrzygnąć musi pełnego człowieka“. Rozstrzygnął. Rozstrzygnął ślepem, strasznem uderzeniem prosto między oczy.

Z dolegliwości rozlicznych, nękających ciało już w zaraniu młodości, z mizernych, dokuczliwych niedomagań powoli wysuwa się maska o bezgranicznej

  1. W notatniku.