Strona:Przemysły.djvu/058

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


PIEŚŃ O KULI ZIEMSKIEJ

Stara ziemio, bryło garbata,
Porośnięta lasami, brodata,
Wyłysiała na stepach, zapłakana wodami,
Dokąd pędzisz pomiędzy gwiazdami?

Kulo pękata, nabrzmiała
Tętnicami gorącego ciała,
Pulsująca drgawkami, roztańczona szeroko,
Ziemio twarda, cierpliwa opoko!

Czyim popchnięta oddechem
Spadasz w otchłanie z pośpiechem,
Biczem wichrem skręcona, lecisz w bezmiar zamknięty,
Głowo-ziemio! łbie wściekły i ścięty!...

Tłumy, jak wszy cię oblazły,
Przerażone, zapatrzone w gwiazdy,
Tłumy białe i czarne, mrowie żółte, bronzowe,
Wichry, sępy, straszliwi bogowie!

Raso biała, Bracie Bladolicy!
W elektrycznej zasiadasz stolicy,