Strona:Poezye oryginalne i tłomaczone.djvu/413

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    W ostatku (wierz nam w tych zalotach starym),
    Jeśli ona chce, żebyś nie jéj darem,
    Ale kradzieżą, gwałtem, przez jéj szkodę
    Odniósł uciesznie wygraną nagrodę,
    Na co się tobie skrętnie pytać o tym,
    Jeśli tym kształtem zwyciężysz, albo tym.

    Amyntas.

    A któż wie, jeśli jest jéj umysł taki?

    Thyrsis.

    Już ci powiadam, gachu ladajaki,
    Że ona z taką myślą cicho chodzi.
    I tobie się w niéj gmerać tak nie godzi.
    Któż téż wie, jeśli umysł jéj nie taki?
    I to niepewna, to warstat jednaki.
    A lepiéj, kiedy to nie może minąć,
    Jako mąż rześki, niż jako tchórz zginąć.
    Milczysz? a prawda, żeś przezwyciężony?
    Nie wstydź się, owszem bądź upewniony
    Z takiéj przegranéj (tylko już nie szaléj),
    O swym zwycięstwie, pódźmyż teraz daléj.

    Amyntas.

    Postój!

    Thyrsis.

    A pókiż? czas się tylko kroci.

    Amyntas.

    Pomyślmy jeszcze, jak się to obróci.

    Thyrsis.

    Więc w drodze o tym: jeszcześmy nie przyszli.
    Mało ten robi, który nazbyt myśli.

    SCENA IV.
    Chór.

    Powiedz, Kupido, gdzie i w któréj szkole
    Kwitnie miłości tak trudna nauka?
    Kto jéj jest mistrzem, i kto w wiejskiéj szkole
    Czyta lekcye, i skąd tam ta sztuka,
    Że tak wymownie wyrażają bóle
    Serdeczne? i kto ćwiczy w tym nieuka,
    Że twój lot boski i sprawy rozumie,
    I począć sobie i poradzić umie?