Strona:Poezye oryginalne i tłomaczone.djvu/397

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.
    Amyntas.

    Przecz[1] powiedział mi Mopsus, ów, co w naszych
    Kosarzach zna się, i na głosach ptaszych,
    I wie, jakiéj jest który kamień mocy,
    Jakich sił wody i zioła pomocy.

    Thyrsis.

    Któryż-to Mopsus? Ów-to, co pod słowy
    Słodkiemi kryje w sercu fałsz gotowy?
    Ów, co na ustach niesie uśmiech smaczny,
    A w sercu brzytwy i jad ma nieznaczny?
    Bądź wesół na to, bo te kalędarze,
    Któremi on tych, co mu wierzą, karze,
    I te kuglarskie proroctwa i rymy
    Zawsze w fałszywe rozchodzą się dymy.
    A to, co mówię, tegom pewnym składem
    Doszedł i własnym utwierdzę przykładem.
    Bo i mnie siła nawróżył był[2] , ale
    Z prawdą się zminął i szalbierz jest cale.
    Niechże cię tego praktyka nie ruszy,
    Boć mnie to cieszy, że-ć on tak źle tuszy.
    I owszem, miasto téj jego przestróżki,
    Szczęścia wyglądaj z tak kłamliwéj wróżki!

    Amyntas.

    Dziękuję-ć, Thyrsi, i w ręce twe zdawam
    Żywot mój.

    Thyrsis.

    A jać służyć nie przestawam
    I pomoc u téj okrutnéj dziewczyny.
    Bądź łaskaw, a tu bądź za pół godziny.

    SCENA III.
    Chór.

    O! piękny wieku i szczęśliwy złoty!
    Nie stąd, że miodem opływały lasy
    I mleko ciekło w brzegach miasto wody;
    Nie przez to, że bez oraczéj roboty
    Zboża się na swe oddawały czasy
    I żmije żyły bez jadu i szkody;
    Ani dlatego, że złe niepogody

    1. Może: wręcz.
    2. W oryginale opowiada Amyncie Thyrsis, co mu Mopsus wróżył, — wszystko to atoli tłómacz opuścił.