Strona:Poezye oryginalne i tłomaczone.djvu/352

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.
    348
    dramat.

    Zażyj czasu i umrzyj, kiedy tak twe zdanie,
    Ale niech ci król za tę śmierć winnym zostanie;
    Albo raczéj powróć się z zwycięstwem i zdrowy,
    Niech twe męstwo ukaże nie tylko domowy
    Pojedynek. Pódź daléj, niech twym dziełom gwoli
    Sąd się k’tobie nakłoni, Ximena utoli.
    Jeżeli się w niéj kochasz, za waleczną sprawą
    Zwycięstwem zwyciężysz ją i będzie-ć łaskawą.
    Ale na tych rozmowach czas tracę tak drogi,
    A radbym, żebyś teraz skrzydła miał, nie nogi.
    Idź z Bogiem! Niech królowi ta twoja fatyga
    Pokaże, że za hrabię ma w wojsku Rodryga.



    AKT IV.
    SCENA I.
    Ximena, Elvira.
    Ximena.

    A prawda-ż to, Elviro? Skąd-że masz te wieści?

    Elvira.

    Ledwie-ć się to, jako go chwalą, w głowie zmieści,
    I jako wszystko miasto zgodliwemi głosy
    Wysławia jego mężne dzieła pod niebiosy!
    Na swój wstyd potkali się z nim Maurowie wściekli.
    Prędko byli przypadli, lecz prędzéj uciekli.
    Trzy godziny potrzeby dały łup gotowy
    Ludziom naszym i nadto dwóch królów w okowy.
    Dzielność wodza wszystkie ich sztuki przełomiła.

    Ximena.

    A wszystko-ż to sprawiła Rodrikowa siła?

    Elvira.

    On na wszystko powodem, on swą ręką mężnie
    Zwyciężył i poimał te w koronach więźnie.

    Ximena.

    Od kogóż wiesz to i kto-ć te nowiny nosi?

    Elvira.

    Od pospólstwa, co wszędzie dzieła jego głosi,
    Co go już inszym nie chce nazywać imieniem,
    Tylko aniołem stróżem i swoim zbawieniem.