Strona:Poezye oryginalne i tłomaczone.djvu/241

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
XVI.

„A jażem-to? ja, która z pomieszanych
Kawalców niebo zebrałam w gromadę?
Com założyła z niezgód pobratanych
Nasiennik rzeczy i świata osadę?
Jaż-to, królowa gwiazd niepokalanych,
Z których przyjaźni w serca ludzkie kładę?
Jaż-to, co płodność świata mam na pieczy,
Matka najpierwsza i mamka wszechrzeczy?

XVII.

„A wzdy chce w szranki wchodzić z moim bóstwem
Stworzenie liche i ciało ułomne
I śmie się cieszyć chwalców mych ubóstwem
I miejsce sobie zapisać potomne.
Ścierpię-ż to, że do jéj ołtarzów mnóstwem
Pójdzie z mą wzgardą pospólstwo nieskromne?
Tak-to bez kary, a przez ludzkie błędy
Nie sobie winne odniesie obrzędy?

XVIII.

„Już się to ona, jakoby wygrana
Z jéj strony była, ze mną towarzyszy,
I, chcąc za nową Wenerę być miana,
Tytuły mojéj namiestniczki słyszy,
A jeszcze to: mnie (co mi niewytrwana)
Za małpę mają, a jéj sława w ciszy.
Skąd nie tylko się (to najbarziéj cięży)
Wadzić śmie ze mną, ale i zwycięży.

XIX.

„Cóż mi potym być Jowiszową córą?
Na co się synem wszechmocnym kokoszę,
Jeżeli ojcu będę samowtórą?
Co stąd, że, harda z sił moich, przenoszę
Okiem niebiany, i me równe górą,
Kiedy afronty tak wielkie ponoszę?
I naco wszędzie, gdzie jasnością dniową
Słońce dorzuca, zowią mię królową?