Strona:Poezye oryginalne i tłomaczone.djvu/194

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Fałszywa powieść: bo dziś narodzony
Nowy Likurgus, gwiazdami utkany
Tron swój opuszcza i w któréj chowany
Był, wieczną chwałę, dla nas poniżony.

Widząc, żeśmy się rodzili nie czyści,
Nieczyste nasze ciało na się bierze,
Które wprzód świętym Duchem sobie czyści;

I tak zrodzony z ubogiej macierze,
Wszystkie ojcowskie obietnice iści,
W służebnym kształcie, w niewolnym ubierze.



3. Do Ś-go Jana Chrzciciela.


Któż-by cię nie miał za wielkiego gońca,
Za zorzę raczéj prawdziwego słońca?
Zorza języki ptaszę, kiedy wschodzi
Do muzyk i chwał niebieskich rozwodzi;
Ty gdy się rodzisz, do boskiego krzyku
W niemym ojcowskim gwałt czynisz języku;
Zaś kiedy zorza ustępuje słońcu,
Krwawym szkarłatem rudzi się przy końcu;
Ty, kiedy słońce nowe świat szeroki
Oświeca, krwie twéj wylewasz potoki.



4. Słup biczowania.


Alcydes sławny zwycięstwy,
Przebywszy siła i ziemi i morza,
I przyszedszy swemi męstwy
Tam, gdzie wieczorna padnie słońca zorza,
Z tym wierszem wystawił słupy:
Nie daléj bierze ręka ludzka łupy.

A zwycięsca czarta w piekle,
Na znak swych bojów i srogiego bólu,
Którym go trapiono wściekle,
Wystawił krwawy słup, gdzie w krwawym polu,
Dłuto łaski tak wyryło:
Nie daléj idzie ludzkiéj męki dziéło.