Strona:Poezye oryginalne i tłomaczone.djvu/101

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    Oblizujesz się na smaczne patoki,
    Niż lipiec i na zielonawe soki
    Floreńskiéj sławnej Verdei, lecz z chęcią
    Przyjm ślinkę za rzecz i ciesz się pamięcią.
    Piłeś łagodne wina od Kremony
    I z gron bagnajskich i Roncygliony
    I co przodkuje na parmeńskim stole,
    Tłoczone blisko cudnéj Caprayole.
    Pomnisz i alban, godzien swego rymu,
    Godzien i poić święte ojce z Rzymu
    I bogi, kiedy nektaru dopiją,
    I nieśmiertelną strawią ambrozyją;
    Jeśli go Monte-caval nie ustrzeże,
    I sami bogom ustąpią papieże.
    Piłeś ochotnie mandragońskie tace,
    Gdyś tuskulańskie nawiedzał pałace.
    I gdyś transalpskie objeżdżał fontany,
    Wprzód-eś się pytał, kędy loch kowany;
    I był ci milszy chłód ze dzbanu wina,
    Niż wiatry z wody u Aldebrandyna.
    Świadom-eś dobrze sermoneckiéj góry,
    Kędy zabity nasz Tęczyński wtóry;
    Więc i tam byłeś, gdzie słodkiemi łzami
    Zbawiciel płakał i kędy gronami
    Pauzylip zmarłéj zdobi grób Syreny.
    Wiesz, jakiéj folwark nasz ma wina ceny,
    Castel ad mare, kędy Polak orze,
    Choć ma natolskie stąd mury, stąd morze.
    Pijałeś i te, chociaż ich niewiele,
    Co się rodziły na szczerym popiele
    Piekielnéj Somy i gdzie, dla gruntu, żmudnie
    Ziemie skopanéj, wiadrem ciągną studnie.
    Piłeś, w Grecyej nie stawiwszy stopy,
    Potężne Greki, w szynkach Partenopy.
    I do pustéj się nie trudząc Korsyki,
    Wiesz, co Bastya do tyk wiąże łyki.
    Aleś sam zjeździł kalabryskie brzegi
    I na tameczne sypał wina śnieg
    W nieznośnym słońcu; widziałeś obfite
    Sycylskie góry, macicą przykryte;
    Piłeś z Messyny, z Palermu i Etny;
    Dała-ć kieliszek Katana niemętny.