Strona:Poezye cz. 2 (Antoni Lange).djvu/132

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Janowi Kasprowiczowi.

Oto nadeszły dni wielkiej Spowiedzi:
Błądzą po ziemi wiecznych cierpień syny —
Z sercem na dwoje rozdartem — Manfredzi —
Duchy z edeńskiej wygnane krainy.
A każdy w własne zapatrzon głębiny,
Samego siebie boleśnie rozważa
I sądzi myśli swe, żądze i czyny,
I sądem cierpień — cierpienia pomnaża
I klęczy u swych cierpień strasznego ołtarza.

Był niegdyś Hamlet na duńskim półwyspie,
Duch, pełny zwątpień, rozpaczy i trwogi —
Podobny dzieci swych płaczącej Rizpie,
W krainach marzeń widujący bogi,
Lecz, gdy go zimne kaleczyły głogi
Rzeczywistości — wnet słabły mu dłonie,
Mdlała mu dusza — a wieczności progi,
Były jak otchłań, która wszystko chłonie
I oko swe pogrążał w swojem własnem łonie!

Z tamtego świata szły ku niemu dusze,
By w nim obudzić tę serca harmonię,