Strona:Poezye cz. 2 (Antoni Lange).djvu/080

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


II.

Kto nie zbłądził w lesie, ten nie poznał lasu —
Las to otchłań bezdenna, kędy istot tłumy,
Żyją, tak zasłuchane w głuche sosen szumy,
Jak duchy zapatrzone w ślepe oko czasu.

Las — to życie, gdzie walki toczą się pokoleń;
O ziarno, krew i mięso i powietrzne gazy;
I gdzie brzmią w ptasząt hymnach miłosne ekstazy;
To kolebka — i cisza cmentarnych wyzwoleń.

Las to jest świat odrębny: w ciszy nieruchomej
Pod konarami dębów rozkwitają domy,
A w gałęziach drzewiny rośnie fletnia boska.

Las — to niewyczerpany upojenia kielich
I samotnia, gdzie w skrzydeł szeleście anielich,
Zmęczony duch opuszcza stara wiedźma — troska.