Strona:Poezye cz. 1 (Antoni Lange).djvu/229

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ślepnę na jego splot całkowity — i omdlewam w działaniu. I zawsze, zanim dłoń podniosę, tak długo się waham, że kiedy nareszcie to uczynię, potrzeba ruchu już minęła. I choć wiem, jak czyn mój będzie doniosły — i choć wiem, jak go wykonać należy — nie mam tej siły żywej, któraby mi go spełnić kazała... I drżę przed wykonaniem czynu, któryby dla mnie i dla wszystkich był użyteczny; albo jeśli co czynię, czynię wbrew mojej woli najżywszej, jakgdybym sam sobie rany zadawał — jakby wola moja była odwrócona — albo tak w drobne ogniwa przenikam, że zapominam całości i błądzę w wykonaniu. A najczęściej wola moja jest jak cięciwa, co pęka, zanim grot wyrzuci — i działanie moje — to kłamstwo i złudzenie działania. Mów mi, wielki samotniku, jak odnaleść tajemnicę woli, bo rozerwanie nastało między tą siostrą a bratem, myślą a czynem... Mistrzu! znajdź płyn ognisty, coby żelazną pewność nadał mojej dłoni...
Pustelnik. Wszystko się staje. Najmłodszą i najstarszą władzą ducha jest wola. Kiedy wola dziecinna kształtuje się w męską — zdaje się zanikać i zamierać. Tracisz impet, a zbierasz rozwagę. Z rozwagi potężniejsza wola wypłynie.
Młodzieniec III. Ojcze, ja zatraciłem tajemnicę natury. Niegdyś, czy śród stepów zielonych, czy w ciemnej głuszy borów, czy w falach wody przeźroczystej — wszędy czułem swoje pokrewieństwo z żywiołami. Czyż we mnie samym było jeszcze tyle żywiołu, żem ich nie odróżniał od siebie? Czy byłem ich bliższy i czystszy i prostszy? Chciały mi kamienie i cegły zastąpić zieleń — i znęciły mię swoją rozkoszą; oczarowany pobiegłem za niemi, ale zabiły mi czystość moją i od żywiołów oderwały. Poznałem wszystko — alem zatracił zmysł żywej — zielonej — soków pełnej — kwitnącej natury. Jak obcy błądzę śród kwiatów i fal, jak obcy