Strona:Poezye cz. 1 (Antoni Lange).djvu/147

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Mają nad sobą niezłomną Konieczność —
I żaden król ich — ani żaden prorok —
Nie zdoła zmienić wyroku niebiosów!

Niepokonaną jest wola niebiosów!
Niechaj się przed nią upokorzą ludy:
Z niej to się rodzi nieśmiertelny prorok!
Każdą łzę ludzką — każdą palmę w puszczy —
Jako w rachunku cyfry — tak Konieczność
Zna — i oblicza każdy krok wielbłąda.

Przetoż, wędrując na grzbiecie wielbłąda,
Nie bacz, czy wicher huczy od niebiosów;
Bo, gdy tak każe niezłomna Konieczność —
Włos ci nie spadnie między złemi ludy,
Ani na morzu zginiesz ni śród puszczy!
Tak mówił Allach — i słuchał go Prorok.

Więc powstał prorok — wdział skórę wielbłąda,
I z dzikiej puszczy — słysząc głos niebiosów —
Szedł między ludy — głosić im Konieczność.