Strona:Poezye cz. 1 (Antoni Lange).djvu/064

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I cóż ja Pani powiem? Że burza życiowa
Rozwiała wszystkie serca mojego talary —
Żem jest żebrak uczucia — że ma pierś jałowa —
Że serca nie mam wcale. Czyż je wskrzeszą czary?

Chcesz być tą czarodziejką, co umarłe wskrzesza?
Chcesz rozjaśnić te mroki? napełnić tę próżnię?
W głazach obudzić wodę — jak laska Mojżesza?
Uczyń to. Dobre serce — szczęście ma w jałmużnie!

Prośbą kończę me słowa. W najmniejszej iskierce
Jest ogień, co ogrzewa i rozpędza smutki.
Pani! ja zmarnowałem — jam utracił serce,
Więc daj mi swego serca kawałek malutki!