Strona:Poezye cz. 1 (Antoni Lange).djvu/016

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Później tryska, jak kaskada,
W dźwięk stłumiony — nieskończony!

I rozpiera, i rozdziera,
I upaja, i przestrasza —
I tęsknoty nam otwiera,
I do marzeń nas zaprasza!

I zdumiewa — i kołysze!
Wtem jej druga brzmi, jak echo —
Aż zamilkły. Śpiewak dysze
Pieszczotami i uciechą.

Stary klonie — dobry klonie,
Ileż dumań tchnąłeś we mnie!
Ile pieśni w mojem łonie,
Obudziłeś potajemnie!

Gdybyś dał mi stary klonie,
Pierś i głos pasikonika
I namiętną ich harmonię,
Cudnaż byłaby muzyka!

Daj mi stary — dobry klonie,
Taką moc i takie echo!
Ja ci taką pieśń zadzwonię,
Że pod każdą zabrzmi strzechą.


V.

Jaka cisza! Cisza kołem —
Południowe łąk milczenie:
Tylko czasem brzmi za siołem
Psów szczekanie — krów ryczenie.