Strona:Poezye T. 3.djvu/185

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jak się tam w żyłach skłębia krew,
Jaki kurcz usta chwyta,
Jak palce drżą, ściąga się brew,
Pierś dyszy półodkryta...

Jak tam omdlale chwieją się
W biodrach kibicie gibkie;
Jak błyskawica złota mknie
Z oczu spojrzenie szybkie...

Vogue la galère! Dalej w tłum
Hej, gondoljerze, żwawiej!
Tu wichru jęk i morza szum,
Na placu tłum się bawi.

Tu łkanie fal i wichru jęk,
Mrok głuchą leży ławą:
Na placu śmiech i gwar i dźwięk,
Latarnie lśnią jaskrawo.

Vogue la galère! Resztę dni
W bacchicznym przeżyć szale,
Zużyć ostatnią kroplę krwi — —
Dość miejsca jest w kanale...