Strona:Poezye T. 2.djvu/105

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Pootulane w futrach osrebrzonych szronem
Sztywne posągi, twardem dłutem śmierci kute — —
Snać opuścili mroźną, pochlebną kajutę,
By patrzeć, czy lód taje pod niebem zognionem?

Cisza i spokój śmierci... Od wschodu z ukosa
Ogromne słońce, świecąc straszliwie jaskrawo,
Na śniegi i na okręt bucha blasków lawą
I płomienistą łunę wlecze przez niebiosa.