Strona:Poezye Ludwika Kondratowicza tom V-VI.djvu/462

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Kto bez łakomstwa, lecz jak chce przyroda,
Szuka z tych darów właściwej korzyści,
Swojej ojczyźnie prawych ozdób doda
I rozkazanie Najwyższe uiści.
Śmiałe nadzieje niech rokuje wcześnie,
Śmierć go postawi na prawicy Bożej;
Lecz w czyich ręku metal się zapleśni,
Chciwiec — ojczyźnie blasku nie pomnoży!
Jako czmiel w pszczołach, Pospolitej Rzeczy
Będzie szkodnikiem, cały wiek przejęczy;
A w jego trupie ropucha zaskrzeczy,
A jego duszę fury a udręczy.
Bo nasza dusza słodko lub dotkliwie
Na całą wieczność przetrwa w swoim bycie;
Bo gdy Bóg żywie, sprawiedliwość żywie.
A jednak często na ludziach widzicie,
Że poczciw znosi dolę nieszczęśliwą,
Że występnemu sprzyjają zamiary.
Więc Bóg niesłuszny? — O nie! jako żywo!
Indziej jest wieczność nagrody i kary.
Nad żywem ciałem nie spełnią wyroku,
Lecz kiedy ciało skazitelne złożym,
Gdy wielka przyszłość da się widzieć oku,
Wtedy ulegniem wielkim sądom Bożym.




PIEŚŃ ZWYCIĘSKA.
(EPINICION).

DO STEFANA BATOREGO, KRÓLA POLSKIEGO, PO ZWYCIĘSTWIE
I ODZYSKANIU INFLANT W R. PO NAR. CHR. 1582.




Doride cum cythara et cum dulce sonantibus odis.




DWUNASTO-WIERSZ (DUODENARIUS).
I.

Weź, muzo, lirę, zgromadźmy się w chory,
Hymn słodko-brzmiący zanucę, jak mogę!