Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/180

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wdzięki ich trwają w niezachwianej mocy,
Lecz kiedy je dostrzedz żądam,
Natężam wzrok w dzień, i w nocy,
Już je nie widzę, choć na nie poglądam.

—  ☼☼☼  —

Tęcza zaświeci i zgaśnie,
Roża jak wprzód kwitnie kraśnie,
Srebrzysty Xiężyc wspaniale,
Przebiega w nocy ciche nieba kraje,
Odbijają się gwiazdy w wód krysztale,
Jaśnieje Słońce promieńmi złotemi,
Lecz gdzie się ruszę, stale mi się zdaje,
Iż jakiś wdzięk ubył ziemi.