Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/175

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


II.

Poeta okryty chwałą,
W własne podwoje powrócił;
J umordowane ciało,
Na marmury rzucił.
Lecz oto prawy Bóg lutni przybywa,
Oka nie daje mu zmruzyć,
Ogarnia go, przenika — z marmurów go zrywa;
Ach! nieszczęśliwy wieszcza idż mu służyć! służyć!
Zaprowadza go między nieme groby
J poi czuciem załoby;
Wieszcz usiada pod urn cieniem,
Strata cnotliwych gnieździ w sercu rany,
Spiewa — łzy tocząc strumieniem.
Potém wzrok jego wznosi w Xiężyca oblicze: