Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/174

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


To w obłok z orłem wzłatywał,
To jak skowrónek oraczowi śpiéwał.
Skrytości grobów przenikał,
I nieba dotykał.
Głosem jego wzruszona wojowniki drzały,
Przebiegły wieszcza słodkiem wejrzeniem dziewice,
Matki go palcem dziecióm ukazały,
Starcy łzą zrosili lice;
Sam August z miejsca powstaje
J cześć Poecie oddaje;
A cały Rzym wołał:
Czarodziejnik co w sercach takie tworzyć dziwy,
Słów potęgą zdołał,
Jak szczęsliwy! jak szczęśliwy!.