Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/115

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ty mi każesz przebaczyć — ty pokrzepiasz serce,
Zmieniasz je — przebaczam wam Rodzice morderce,
Za tobą mój Felixie! błagać będę w niebie,
Żegnam wszystkich i ziemio! błogosławię ciebie.

Znak - już każą umierać - chodźmy - dzięki niebu,
Zażgnęło piękne światła mojego pogrzebu,
Gdy nie zechcą obrzędem ludzie uczcić życie,
Niebo je uświęciło gwiazdami w błękicie.
Zda się iż one dzisiaj żywszym blaskiem swiecą,
I mej duszy wieczności wielki obraz niecą.
Nie wiążcie mię — co tylko każecie uczynię,
Rzucę się sama na dno, śmierć moja nie minie.
Jeden w drugiego, straszne wejrzenia toczycie,
Biorąc żywot, darować męki się boicie.