Strona:Poezye Katulla.djvu/99

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

Gardzą kwiatkiem młodzieńcy, gardzą panieneczki.
Tak pannę uwielbiają, póki cały wianek;
Lecz gdy piękny wianuszek zabierze kochanek,
Gdy dziewictwa kwiateczek uwiędnie uroczy,
I chłopcy i panienki odwracają oczy.
Przybądź, przybądź, Hymenie, oj, weselny Hymenie!
Rośnie winna latorośl w polu opuszczona;
Ni buja, ni słodkiego nie wydaje grona,
I własnego nie zdolna udźwignąć brzemienia,
Chyli się i warkoczem dotyka korzenia;
Wół roboczy nie lubi, oracz jej nie lubi.
Lecz gdy więza kochanka silnego poślubi,
Garnie się ku niej oracz, garnie wół ochotnie.
Tak i panna z wianeczkiem marnieje samotnie;
Lecz gdy w lat swych poranku dziewica poślubi,
Uwielbia ją małżonek, ojciec, matka lubi.
Przybądź, przybądź, Hymenie, oj, weselny Hymenie!
Z takim mężem, dziewczyno, nie zaczynaj sporu,
Co ci dany jest z ojca i matki wyboru;
Bo słuchać ojca, matki słuszna i należy.
Wianek twój jest też w części ojca i macierzy;
Część należy do ojca, część macierz posiada,
Jedna tylko część twoja: walczyć nie wypada
Z dwojgiem, co już swe prawa przelali wraz z wianem
Na zięcia; on już odtąd twym mężem i panem.
Przybądź, przybądź, Hymenie, oj, weselny Hymenie!





    LXII. — z za Ety — Eta, góra w Tessalii.