Strona:Poezye (Odyniec).djvu/651

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Bylem chciał, strój każdy — choć jéj wszystko pięknie,
Tak wnet nie do twarzy, aż się sama zlęknie.
Zaplączę się w warkocz, a gdy niecierpliwa,
Póty nie rozplątam, aż się nie przegniéwa,
I grzebieniem sam
Zrobię za to szram.
Tram, ta ram, tam, tam!

O! i w ich serduszku jestem ja jak w domu,
Lecz co się w niém dzieje, nie powiém nikomu.
Nie chcę, by im zaraz pochlebcy gadali:
A! to chochlik, kłamie! a to się sam chwali!“
Dość, że się ja sam
Za lepszego mam.
Tram, ta ram, tam, tam!
1829.