Strona:Poezye (Odyniec).djvu/604

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Z BYRONA.




Zmiennaś, lecz miłość twa nie jest zwodniczą,
Choć zdradzasz serce, tkliwie wprzód szukane.
To łzy podwójną zatruwa goryczą,
Któremi twoje opłakałem zmianę;
To kruszy serce, które ty zasmucasz,
Że umiész kochać — lecz prędko porzucasz.

Stratę obłudnéj mało czuje serce,
Oziębła wzgarda ściga przeniewiercę.
Lecz ta, co żadnéj myśli nie przebiera,
Ta, któréj miłość jak tkliwa, tak szczera,
Jeśli się nawet i taka odmienia,
Któżby nie doznał mego udręczenia? —

Marzyć o szczęściu, do cierpień się budzić,
Los jest każdego, co żyje lub kocha.
Lecz jeśli nawet, przestając nas łudzić,
Żal w sercu wznieca ćma urojeń płocha,
Co we śnie z nami igrając łaskawie,
Tém samotniejszych opuszcza na jawie: